Gdzie jest "generał"?

Mijają dwa miesiące od czasu, kiedy władzę w Okręgu PZW Koszalin przejął po swoim poprzedniku nowy prezes, pan Marek Lewandowski.

Nie dość, że wybrany został jako jeden z zaledwie dwóch kandydatów (co to za wybór?), że nie mieliśmy okazji poznać jego programu wyborczego, to wciąż nie możemy doczekać się jego powyborczego expose - nie wiemy jakie ma plany, poglądy (poza politycznymi), co chce zmienić, a co kontynuować. Na dodatek nie ma z nim żadnego kontaktu, podobnie jak z resztą członków Zarządu - na oficjalnej stronie internetowej okręgu brak jego adresu poczty elektronicznej, numeru telefonu, czy godzin urzędowania, a jeden ogólny adres mailowy nie gwarantuje, że pismo trafi do właściwych rąk bez pośredników. Stan taki trzeba niestety uznać za skandal i lekceważenie ponad 8 tysięcy członków okręgu koszalińskiego.

Niestety, skandaliczna jest też cała ordynacja wyborcza do władz okręgów PZW. Dlaczego szeregowi członkowie nie mają głosu, ba, nawet nie wiedzą kto będzie kandydował...? Przecież to oni utrzymują Polski Związek Wędkarski, bez nich też nie ma on żadnej racji bytu. Jak pisałem wcześniej ("Nowe władze okręgu koszalińskiego PZW"): "wybierający swoich delegatów powinni znać kandydatów (przypom. do zarządu) dużo wcześniej, odbyć spotkania i konsultacje w kołach, delegaci zaś, jak sama nazwa wskazuje, przedstawić w wyborach stanowisko tych, których reprezentują. Wydaje się też, że nie ma żadnego logicznego powodu, dla którego kandydat na prezesa musiałby się wywodzić z grona delegatów. (...)"

Szanowny Panie Prezesie,
jako polityk i działacz samorządowy z wieloletnim stażem powinien Pan wiedzieć, jak wielki niepokój społeczeństwa budzi trwający od pewnego czasu proceder wprowadzania polityków do organizacji społecznych i niejasne procedury do tego prowadzące. Szczególnie, kiedy dotyka to organizacji dysponujących poważnymi środkami finansowymi oraz potencjałem społecznym. Poza oczywistymi niebezpieczeństwami, nieodparcie kojarzone jest to z czasami jedynej słusznej partii i jej jedynie słusznej linii programowej... A były to czasy najwyższej pogardy władzy wobec wyborców i obywateli i zapomnieć się ich nie da.

Panie Prezesie,
kiedy przemówi Pan do nas - powie jaką "politykę" chce prowadzić, co zamierza robić, da się lepiej poznać i do siebie przekonać? Zagrożeń dla naszej wędkarskiej pasji jest tak wiele, że chcielibyśmy poznać Pańskie poglądy i plany na stanowisku szefa okręgu. Jesteśmy też przekonani, że Pana kontakt z wędkarzami powinien mieć charakter stały. Bardzo prosimy o szybkie naprawienie tej przykrej sytuacji.


W imieniu redakcji i środowisk wędkarskich
Janusz Ostrysz
Oceń artykuł: 
0
Brak ocen
Oceniać mogą tylko zalogowani użytkownicy.

Kategoria: