Łosoś GMO coraz bliżej legalizacji

Pod koniec ubiegłego roku Federalny Urząd do spraw Żywności i Leków (FDA) w USA wydał opinię, uznającą szybko rosnącego łososia modyfikowanego genetycznie firmy AquaBounty za nadającego się do spożycia i nie zagrażającego środowisku naturalnemu. Obecnie trwają konsultacje społeczne i jeszcze do połowy lutego można składać petycje zarówno przeciw, jak i za wydaną opinią.


równowiekowe łososie - większy AquAdvantage

Szybko rosnąca, genetycznie zmodyfikowana, odmiana łososia atlantyckiego (Salmo salar) nazwana AquAdvantage osiąga wielkość rynkową po 16-18 miesiącach, podczas gdy dzika dopiero po trzech latach. Przeciwnicy żywności GMO szybko nadali odmianie określenie Frankenfish, nawiązując do potwora - dzieła doktora Frankensteina ze słynnej powieści angielskiej pisarki Mary Shelley z 1818 roku.

Istnieją jednak racjonalne obawy, wyrażane także przez środowiska naukowe, że legalizacja odmiany i uruchomienie produkcji na dużą skalę może przynieść negatywne skutki dla zdrowia ludzi spożywających mięso tych łososi, gospodarki rybackiej, a przede wszystkim dla środowiska naturalnego. Obawy zdrowotne dotyczą głównie niepożądanych zmian w składzie tkanek nadających się do spożycia oraz wzrostu ich alergiczności. Dotychczasowa gospodarka łososiowa, oparta na połowach dzikich łososi oraz hodowlach sadzowych, ucierpieć może na wiele sposobów, w zależności od skali rozpowszechnienia hodowli nowej odmiany. Co do zagrożeń ekologicznych, to część z nich dotyczy znanych problemów dużych akwakultur związanych z emisją do środowiska zanieczyszczeń (organicznych i chemicznych) oraz przenikania chorób, których częstotliwość w hodowlach jest wielokrotnie większa niż w naturze. Druga, istotniejsza grupa obaw, związaną jest z możliwością przedostania się osobników genetycznie zmodyfikowanych do środowiska naturalnego, gdzie szybko mogą uzyskać przewagę nad wolniej rosnącymi gatunkami dzikimi, wypierając je z ekosystemów. Rozległe i trudne do przewidzenia skutki może też dawać krzyżowanie się sztucznej odmiany z dzikimi osobnikami łososia atlantyckiego.

Czy Frankenfish to rzeczywiście potwór na miarę dzieła doktora Frankensteina, a racjonalne obawy różnych środowisk są uzasadnione?

Z całą pewnością nie są to ani z wyglądu, ani z osiąganych rozmiarów potwory - nic nie wskazuje, aby rosły większe od dzikich łososi atlantyckich. To, że szybciej dorastają do handlowych rozmiarów nie oznacza, że rosną istotnie szybciej (tempo ich wzrostu w jednostce czasu jest większe). Modyfikacja polega bowiem na tym, że mogą one rosnąć także w okresie zimowym, kiedy proces ten u większości zwierząt zmiennocieplnych jest wyhamowany przez niskie temperatury.

Co zatem wiadomo i gdzie znajdują się właściwe pola do przewidywań i spekulacji?

Prace nad modyfikowanym genetycznie łososiem trwały ok. 12 lat i kosztowały ok. 70 mln dolarów. Firma AquaBounty twierdzi, że jej produkt jest najlepiej zbadanym organizmem, poddanym modyfikacjom genetycznym.
Pierwszy osobnik, założyciel linii AquAdvantage, powstał dość dawno, bo w 1989 roku. Najpierw, metodami inżynierii genetycznej spreparowano funkcjonalny gen, złożony z komplementarnego DNA (cDNA) genu hormonu wzrostu największego z łososi pacyficznych, czawyczy (King Salmon, Chinook, łac. Oncorhynchus tshawytscha) oraz promotora i terminatora genu białka warunkującego odporność na niskie temperatury (przeciw zamarzaniu) węgorzycy amerykańskiej (ang. ocean pout, łac. Zoarces americanus), nazwany opAFP-GHc2 i połączono go z wektorem - plazmidem o symbolu pUC18 pochodzącym z E. coli. Tak wyposażony wektor wprowadzano do komórek jajowych łososia atlantyckiego, aż udało się uzyskać integrację pojedynczej kopii opAFP-GHc2 z chromosomem łososia. Jak stwierdzono, przyłączenie miało charakter trwały, dając nową linię zmodyfikowanych osobników AquAdvantage.

Normalnie gen warunkujący produkcję hormonu wzrostu u łososia atlantyckiego pozostaje pod wpływem warunków zewnętrznych, a w szczególności długości dnia i temperatury. Modyfikacja fragmentami genu węgorzycy, odpowiedzialnego za produkcję białka, składnika krwi, które przeciwdziała zamarzaniu, powoduje produkcję hormonu wzrostu także przy niskich temperaturach, warunkując możliwość wzrostu ryb w okresie zimowym. Jednakże wzrost ten warunkowany jest także czynnikami środowiskowymi, a w szczególności dostępnością pokarmu. Wykazały to badania na modyfikowanych łososiach Coho (Oncorhynchus kisutch), wyposażonych w geny ze zwiększoną ekspresją hormonu wzrostu, pochodzącego z łososia nerki (Oncorhynchus nerka) - w symulowanych warunkach naturalnych wzrost łososi zmodyfikowanych był zaledwie o ok. 20% większy niż osobników dzikich, podczas gdy w warunkach hodowli, przy nasyceniu pokarmem, prawie 3-krotnie większy. Co ciekawe wykazano, że diploidy z nadekspresją hormonu wzrostu rosną szybciej niż triploidy, podczas gdy formy dzikie odwrotnie, czego można było się spodziewać, bowiem poliploidyzację od dawna wykorzystuje się np. do zwiększenia produkcji roślinnej. Wskazuje to, że triploidalność w połączeniu ze zwiększoną ekspresją hormonu wzrostu może mieć pewne negatywne skutki na procesy fizjologiczne czy behawioralne. Zaobserwowano np. ograniczenie sprawności pływania, a początkowo także zwiększoną częstość deformacji ciała ryb transgenicznych w porównaniu do próby kontrolnej. Obecnie, jak twierdzi Aqua Bounty Technologies, nie obserwuje się żadnych różnic w stanie zdrowia między odmianą AquAdvantage, a łososiami typu dzikiego.
Na marginesie należy zauważyć, że hormony wzrostu różnych gatunków łososi są bardzo podobne, np. zgodność łososia atlantyckiego i czawyczy na poziomie białkowym wynosi ok. 95% (198 na 210 aminokwasów są identyczne).

Aby zapobiec ucieczce zmienionych genetycznie łososi z hodowli firma Aqua Bounty Technologies proponuje zastosowanie barier biologicznych, fizycznych i środowiskowych.

Podstawową barierą biologiczną ma być używanie w hodowli wyłącznie triploidalnych samic, które nigdy nie osiągają dojrzałości płciowej i są niezdolne do rozmnażania. Dodatkowo, sterylne, triploidalne populacje samicze odznaczają się poszukiwanymi przez hodowców i konsumentów walorami użytkowymi, smakowymi i dietetycznymi. Samce mają większe głowy, grubszą skórę i niższe walory smakowe. Ponadto, zarówno samce jak i samice dojrzewające płciowo tracą na jakości rzeźnej i walorach smakowych w związku z produkcją gonad i aktywnością hormonów płciowych. Z tego też powodu osobniki triploidalne osiągają w tym samym czasie większe rozmiary. Ich hodowla dla celów produkcyjnych i rekreacyjnych w przypadku pstrąga tęczowego, karpia, czy amura znana i prowadzona jest na świecie już od kilkunastu lat.
(...)


CDN




Oceń artykuł: 
5
Average: 5 (2 votes)
Oceniać mogą tylko zalogowani użytkownicy.

Kategoria: 
Autor: