Nie muszą ginąć

W tym roku, podobnie jak w ubiegłym, pozyskanie gonad do sztucznego rozrodu w ramach zadań ochronnych Słowińskiego Parku Narodowego odbyło się metodą przyżyciową. Jak podają koledzy znad Łeby, na pozyskanie wymaganych 500 tys. ziaren ikry i odpowiedniej ilości mlecza, użyto ponad 100 ryb, które potraktowano z odpowiednią delikatnością, tak, że wszystkie, w dobrej kondycji, można było zwrócić środowisku naturalnemu. W tej metodzie niezwykle ważne jest uchwycenie u samic momentu dojrzałości do rozrodu, wyrażające się zdolnością do uwolnienia ikry.

Jak widać można i sądząc ze zdjęć oraz filmów opublikowanych w tym i ubiegłym roku na witrynach Towarzystwa Przyjaciół Rzeki Łeby oraz Klubu Muchowego "Dolina Łeby", zabiegi przeprowadzone zostały raczej skromnymi siłami personalnymi. 10 listopada, kiedy ukazały się pierwsze informacje medialne, zabiegi związane ze sztucznym tarłem były już zakończone, a użyte do rozrodu trocie odzyskały wolność. Wypuszczone ryby zostały oznakowane nowymi znaczkami "T-bar" koloru żółtego o serii zaczynającej się literami: "PL SPN". 

Tymczasem w Ośrodku Hodowlano-Zarybieniowym PZW "Liśnica" w Białogardzie spełniono ubiegłoroczne obietnice sztucznego tarła na "żywej rybie" i w dniu 27 listopada, z należytą pompą i oprawą medialną, przewieziono kilkadziesiąt kilometrów i przy moście na ulicy Młyńskiej w Kołobrzegu wypuszczono do Parsęty - jednego samca łososia atlantyckiego! - od którego, jak podają źródła: "dwukrotnie pobrano mlecz". Brawo! Cóż za gest!





Oceń artykuł: 
0
Brak ocen
Oceniać mogą tylko zalogowani użytkownicy.

Kategoria: 
Rzeka: