Sobota nad Liśnicą i Topielą

Sobotni wypad naszego korespondenta Darka Downarowicza na dopływy Parsęty - Liśnicę oraz Topiel, zaowocował obserwacją przy tarliskach ok. 20 troci, z czego 3 nosiły zaawansowane objawy wrzodziejącej martwicy skóry (UDN). Niestety, na brzegu można było zaobserwować także ślady krwi, a niedaleko rzeki nasz kolega napotkał samochód z uzbrojoną wędką spinningową w środku. Przynętę stanowiła wahadłówka z trzema kotwicami nr 1...! W takich miejscach kłusownik "z przypadku" posłuży się widłami, kłusownik "z kłusowników" ościeniem, a wędką posłuży się kłusownik - nasz kolega!




W ostatnich tygodniach, w tych samych kontrolowanych miejscach, obowiązywał jeden utarty scenariusz - raz można było obserwować trące się lub gromadzące przy tarliskach ryby, a następnym razem krwawe ślady na zdeptanym brzegu i niedokończone gniazda w pustej rzece. Taki jest dla większości ryb kres ich wędrówki i "nagroda" za ominięcie kłusowniczych sieci, "elektryków" - tych nielegalnych i legalnych, odławiających "materiał zarybieniowy" - i fatalnej przepławki w Rościnie, przy poniemieckiej zabytkowej hydroelektrowni. Co zostanie dla nas, wędkarzy, z utęsknieniem odliczających czas do rozpoczęcia sezonu? Czy powrócą jeszcze czasy, kiedy to na jednym dobrym odcinku Parsęty, np. "Daszewskim", padało pierwszego dnia sezonu ok. 30 ryb...?

Przypomnę, że było tak w czasach, kiedy nie było zarybień na taką skalę, jak od kilkunastu lat. Nie było też dzisiejszych programów ochronnych, ustanowionych obszarów Natura 2000, restytucji łososia, obowiązujących dyrektyw unijnych i konwencji międzynarodowych.


Oceń artykuł: 
0
Brak ocen
Oceniać mogą tylko zalogowani użytkownicy.

Kategoria: 
Rzeka: