Zbiornik Osówko - cieszyć się, czy płakać

W celu wprowadzenia do tematu przyda się trochę historii, faktów i wspomnień...

Minęło 18 lat od reaktywacji przedwojennych, niemieckich planów kaskadyzacji dorzecza Parsęty, których pomnikiem są zapory Hajka i Rosnowo na Radwi, a na Parsęcie zapora w Rościnie oraz analogiczna, na szczęście niedokończona  budowla przed Karlinem (zabytek do zwiedzania w lesie k. Karlina, na prawym brzegu Parsęty).

Na początku lat 90. Parsęta i jej dopływy stały się osią lokalnego porozumienia pod nazwą "Związek Miast i Gmin Dorzecza Parsęty", a jego sztandarową, łączącą gminy inwestycją, obok gospodarki wodno-ściekowej, miała być ożywiająca region budowa piętrzeń hydrotechnicznych spełniających funkcje przeciwpowodziowe, energetyczne (MEW) oraz rekreacyjne. Za pomocą sprawdzonych metod – faktów dokonanych, budowy zaplecza politycznego i biznesowego, opinii i ekspertyz "na zamówienie", kampanii medialnej, itd. – szerokim frontem ruszono w 1994 roku w bój o pieniądze i akceptację na najwyższych szczeblach. Jak wiadomo był to dobry okres dla tego typu inicjatyw – mody na odnawialne źródła energii, niedoskonałości prawa, burzliwie rozwijającej się demokracji, przemian ekonomicznych i dotacji unijnych dla krajów ubiegających się o akcesję, o które można było zabiegać. Był to też "ostatni gwizdek" przed nadciągają Unią Europejską z jej rygorystycznymi programami ekologicznymi, standardami i procedurami.

Początkowo rozważano nawet kilkanaście piętrzeń; ostatecznie, w opracowanym przez Biuro Studiów i Projektów Gospodarki Wodnej Rolnictwa "BIPROMEL" biznesplanie pt. "Hydroenergetyczna zabudowa dorzecza rzeki Parsęty", przyjęto do realizacji 6 zapór z MEW, rozmieszczonych na przełomowych odcinkach: Parsęty - 4, Radwi - 1 i Mogilnicy - 1. Powstałe zbiorniki miały mieć od kilkudziesięciu do 350 ha - największy w Osówku. Arogancja lokalnej władzy była wówczas tak wielka, że zaczęto nawet sprzedawać działki rekreacyjne nad planowanym zbiornikiem "Osówko", a tablica z ogłoszeniem jeszcze niedawno stała przy drodze 163 między Osówkiem a Białogardem (być może stoi do dziś).

Dla przyrody dorzecza oznaczało to kres jej naturalnej ewolucyjnej drogi, dla nas - przyrodników i wędkarzy - koniec troci i łososia, koniec marzeń i przygód, corocznych planów i wyjazdów, niepowtarzalnych chwil nad wodą i w jej otoczeniu...

Ta tragiczna perspektywa wywołała reakcję społeczną, która zaowocowała powstaniem Towarzystwa Miłośników Parsęty (na czele którego stanął Andrzej Wołkowski i Tomasz Zołotar, obaj z Białogardu) oraz walką garstki osób, w której zwycięstwo nikt nie wierzył. A jednak udało się.

Uczestniczyłem w tej walce od września 1994 roku, a więc prawie od początku działalności Towarzystwa. Wraz z Karolem Zacharczykiem oraz śp. Leszkiem Pawłowskim tworzyliśmy tzw. warszawską grupę "trzech muszkieterów", która przeszła w stolicy przez wszystkie najważniejsze instytucje i urzędy, po Kancelarię Prezydenta RP, a stamtąd przed Sejmową Komisję do Spraw Ochrony Środowiska, gdzie miałem zaszczyt referować temat i przekonywać posłów. Był to przełomowy moment, który zaowocował blokującymi inwestycje dyspozycjami do Mministerstwa Środowiska i Rady Ochrony Przyrody. Pozyskaliśmy też nowych, wpływowych przyjaciół, a organizacja prestiż, który dawał nowe możliwości na drodze realizacji wielu naszych szczytnych celów, jak powołanie Rezerwatu Krajobrazu Chronionego Dorzecza Parsęty czy Pomorskiego Centrum Sportowego Połowu Ryb Łososiowatych, będącego elementem naszego planu rekreacyjnego zagospodarowania dorzecza - alternatywy dla wizji ZMiGDP.
Ideały i cele poszły w zapomnienie, a z nimi ludzie je tworzący. To przykry temat, dotyczący prowadzenia organizacji i nie warto o nim pisać, ale wspomnienia postaramy się jeszcze ożywić, a idee realizować w inny sposób, między innymi za pomocą Salmon.pl.

Z planów ZMiGDP pozostał jeden najważniejszy argument - ochrony przeciwpowodziowej dla Białogardu i Karlina, ostro stawiany przez Związek, mimo, że nigdy do powodzi nie doszło (co najwyżej do lokalnych podtopień), a rozwiązać go można było najprościej poprzez modernizację obwałowań oraz likwidację elektrowni w Rościnie oraz piętrzenia na Radwi w Karlinie, których cofki są bezpośrednią przyczyną zagrożenia. O tym jednak lokalne władze nie chciały ani słyszeć, ani rozmawiać.

W tej sytuacji, licząc na "otrzeźwienie", wraz z przedstawicielami świata nauki, przystaliśmy na ewentualną budowę polderu zalewowego (zbiornika suchego), przechwytującego za pomocą odpowiednich urządzeń hydrotechnicznych tylko wezbrania powodziowe. Rozwiązanie to pozwalało zachować warunki rzeczne oraz istniejące ekosystemy w dotychczasowym, nienaruszonym stanie.

- Co zatem się stało, że tak drastycznie zmieniono ustalenia i założenia projektowe?
- Gdzie konsultacje, dostęp do informacji i możliwości wpływania każdego z nas na decyzje środowiskowe, gwarantowane Konwencją z Aarhus?
- Gdzie nasze dawne Towarzystwo Miłośników Parsęty, które nie informuje dziś o tak ważnych sprawach swoich członków?
- Czy i jakie będą konsekwencje przyrodnicze przyjętego rozwiązania?
- Jakie wnioski należy wyciągnąć i jak bronić w takich realiach naszych rzek i całej polskiej przyrody?

To najważniejsze pytania, na które powinniśmy sobie odpowiedzieć, szczególnie wobec głoszonej propagandy, jakoby przyjęte rozwiązanie techniczne było nadzwyczaj nowoczesne, ekologiczne i bez konsekwencji dla środowiska. Czy rzeczywiście...?

Zacznijmy od tego, czym jest owa "specjalna" budowla hydrotechniczna, zwana "zwężką Venturiego"?

Wystarczy wpisać to hasło w Google, aby dowiedzieć się, że zwężka Venturiego to przyrząd do pomiaru prędkości przepływu cieczy lub gazu oparty na prawie Bernoulliego. Zwężek jako takich używa się też w hydrotechnice, m.in. do zwiększenia efektywności przepływu wody w przekrojach zamkniętych, ale nie mają one nic wspólnego z trzema prostymi rurami wrzuconymi w koryto rzeki i zasypanymi z góry i z boków kamieniami. To tylko marketingowo-reklamowy chwyt, oparty na zasadzie: im coś "mądrzej" brzmi, tym lepiej dla produktu - w tym przypadku dla przyjętego wariantu technicznego.

W rzeczywistości budowla w Osówku to zbiornik zbudowany w korycie rzeki w wyniku oczyszczenia przyległego terenu z drzew i kształtujących jego przekrój pracach ziemnych, zakończony kamiennym wałem poprzecznym z trzema rurami przepustowymi u podstawy i przelewem górnym w postaci trapezowego wcięcia na szczycie zapory.




 
Zasada jego działania jest prosta. Dotychczasowa, naturalna powierzchnia przekroju poprzecznego koryta, została zmniejszona i ograniczona do powierzchni wyznaczonej średnicą rur w zaporze. Napływająca woda, nie "mieszcząc" się w nowym "korycie", podnosi swój poziom na ścianie zapory, magazynując energię w postaci ciśnienia hydrostatycznego. Powoduje to przyrost prędkości przepływu w rurach proporcjonalnie do różnicy poziomów wody górnej i dolnej zgodnie z wzorem:
 



v - prędkość
φ - współczynnik uwzględniający straty hydrauliczne wydatkującego otworu
g - przyśpieszenie ziemskie
(h1-h2) - różnica poziomów wody górnej i dolnej





Bardzo ważnym parametrem jest ilość wody jaka może przepłynąć przez rury w jednostce czasu, czyli natężenie przepływu. Zależy ono, oprócz prędkości przepływu, także od łącznej powierzchni przekroju rur oraz powstających w nich oporów tarcia oraz turbulencji, związanych z ich kształtem i konstrukcją budowli. Im średnica rur jest mniejsza, tym wyższe jest piętrzenie przy danym napływie wody w rzece i tym samym wyższa prędkość przepływu w rurach. Ponieważ wzrost prędkości w rurach zachodzi już od niskich stanów wody, dynamika i maksymalne przyrosty tego parametru mają niezwykle ważne znaczenie dla możliwości migracji ryb w górę rzeki. Jednakże średnica rur ma przede wszystkim decydujący wpływ na redukcję przepływu, a więc funkcje przeciwpowodziowe, dla których inwestycja została zrealizowana. Od wielkości tej redukcji zależą też niestety procesy kształtujące doliny rzeczne, warunki bytowe dla organizmów wodnych oraz los przylegających ekosystemów nabrzeżnych, a więc czynniki wpływające na bioróżnorodność chronionych nad Parsętą obszarów Natura 2000.

Jaki może być ten wpływ - nie wiadomo. Nie wiadomo, ponieważ inwestycję przeprowadzono w oparciu o niezwykłe, biorąc pod uwagę obowiązujące standardy oraz tereny prawnie chronione, postanowienie wójta gminy Białogard, Macieja Niechciała, z 29 marca 2010 r. o:
"braku obowiązku przeprowadzenia oceny oddziaływania przedsięwzięcia na środowisko oraz sporządzenia raportu o oddziaływaniu na środowisko dla przedsięwzięcia polegającego na:  "Zabezpieczeniu przeciwpowodziowym doliny rzeki Parsęty poniżej m. Osówko w tym miast Kołobrzegu, Karlina i Białogardu".
 
oraz decyzji, że:
"Postanowienie jest ostateczne i nie przysługuje na nie zażalenie."

zob. załącznik


Jeszcze bardziej niezwykłe jest nieoprotestowanie tego postanowienia przez organizacje społeczne, a w szczególności przez Towarzystwo Miłośników Parsęty.

Jak wspominałem wcześniej, proponowane pierwotnie w latach 90. przez środowiska naukowe i akceptowane przez organizacje ekologiczne rozwiązanie polegać miało na budowie polderu zalewowego, przechwytującego wyłącznie wody powodziowe. Bezpieczne przepływy wysokie miały być dla dobra przyrody zachowane. W rozwiązaniu tym, w celu zwiększenia ochrony przeciwpowodziowej, miały być zmodernizowane wały w obrębie Białogardu i Karlina oraz zlikwidowane progi wodne w Białogardzie i Karlinie (inwestycje realizowane także obecnie). Jako rozwiązanie ostatecznie eliminujące ryzyko powodzi sugerowana była likwidacja piętrzenia dla elektrowni wodnej w Rościnie, która ze względu na zabytkowy charakter, zostałaby przekształcona w muzeum i udostępniona do zwiedzania, stając się jedną z atrakcji regionu. Nowe koryto biegłoby po modernizacji lewą stroną rzeki na poziomie nie naruszającym zgromadzonych przed zaporą osadów dennych. Udrożniłoby to Parsętę i umożliwiło rybom łososiowatym dostęp do największego areału tarliskowego, leżącego między Osówkiem a Białogardem. Takie samo posunięcie, tj. likwidacja piętrzenia młyńskiego na Radwi w Karlinie, całkowicie wyeliminowałoby zagrożenie powodziowe dla tej miejscowości oraz terenów położonych poniżej. Jak wiadomo, w późniejszych latach piętrzenie jeszcze podniesiono dla potrzeb nowopowstałej małej elektrowni wodnej, uniemożliwiając praktycznie wędrówki ryb przy niskich i średnich stanach wody, co wyraźnie przyczyniło się do załamania lokalnej populacji troci i reintrodukowanego łososia - takie są przynajmniej obserwacje i na to wskazują wyniki połowów wędkarskich.

Wracam do postawionych pytań.

Na pierwsze pytanie może odpowiedzieć publikacja z 14.04.2008 w Serwisie Głosu Koszalińskiego (www.gk24.pl ), w którym w sposób następujący wypowiada się Tomasz Płowens, zastępca dyrektora Zachodniopomorskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie, oddział w Koszalinie:
"Dwa lata temu, po ogromnej powodzi, która nawiedziła region, wysłaliśmy pismo do wojewody zachodniopomorskiego z wnioskiem o jak najszybsze zabezpieczenie ich regionu przed następną powodzią. Spotkań było sporo, wniosków jeszcze więcej.
Wstępnie proponowano budowę zbiornika mokrego, czyli wielkiej tamy i sztucznego jeziora. Na to zgody nie wyrazili jednak ekolodzy. Pojawił się więc pomysł budowy zbiornika suchego, zalewanego tylko wtedy, gdy wystąpiłaby taka konieczność. Na to już się nawet zgodzono, ale okazało się, że inwestycja pochłonęłaby co najmniej 50 milionów złotych.

- Dlatego wprowadziliśmy kolejny pomysł, który zyskał już akceptację. To będzie tzw. zwężka Venturiego. Takie są już i świetnie się sprawdzają we Francji, nad Loarą - tłumaczy wicedyrektor Płowens. - Jej budowa będzie kosztowała około 5 milionów złotych. To 10 razy mniej niż budowa wielkiej zapory. Na to pieniądze powinny się szybko znaleźć.

"Zwężka Venturiego" powstanie w miejscu, w którym wcześniej miała być zapora. To teren niedaleko Osówka w gminie Tychowo w powiecie białogardzkim. Koncepcja jej działania jest taka: przepływ bezpieczny dla Parsęty to 55 metrów sześciennych na sekundę. Jeśli się zwiększy, "zwężka” w sposób naturalny zatrzyma wodę i dopiero wtedy zalane zostaną tereny przed nią."

 
Cóż, rozważania na temat zbiornika Osówko miały miejsce w latach 1994-1995 w związku z planami hydrozabudowy dorzecza Parsęty przez ZMiGDP; wtedy też, jako alternatywa, powstał pomysł polderu zalewowego. Jaka to wielka powódź nawiedziła region w 2006 roku nie wiedzą nawet miejscowi górale - chyba pan Płowens nie widział powodzi we Wrocławiu i innych częściach Polski. Inny ciekawy szczegół to koszty, które z szacowanych wówczas 5 mln wzrosły do 30 mln złotych obecnie.

Na pytanie drugie, dotyczące informowania społeczeństwa, odpowiedź znajdujemy w postanowieniu Wójta gminy Białogard:
"Umieszczono w BIP dnia 23.02.2010r. (www.gmina-bialogard.pl)
Umieszczono na tablicy ogłoszeń Urzędu Gminy Białogard w dniu 29.03.2010r.
Umieszczono na tablicy ogłoszeń sołectwa Kamosowo i Rościno
Umieszczono na tablicy ogłoszeń Urzędu Miasta Kołobrzeg, Urzędu Miasta Białogard, Urzędu Miasta i Gminy Karlino, Urzędu Miasta i Gminy Tychowo, Urzędu Miasta i Gminy Połczyn Zdrój
Umieszczono na tablicy ogłoszeń sołectwa Tychówko, Osówko i Łośnica"


 
To pewnie z punktu widzenia prawnego wystarcza, a czy informuje społeczeństwo i zainteresowane strony...?
Podobno wiedziały o inwestycji "organizacje ekologiczne i wędkarskie", a na pewno Towarzystwo Miłośników Parsęty. Nie dotarła jednak ani do mnie, ani do moich przyjaciół od lat związanych z Parsętą, żadna informacja ze strony takich organizacji, nie znalazłem jej też szukając po fakcie w Internecie, za wyjątkiem jednej wypowiedzi, stanowiącej odpowiedź na pytanie jednego z uczestników Forum o Rybach Szlachetnych ( www.fors.com.pl ) , który dowiedział się o zagrożeniach dla Parsęty z doniesień prasowych.

Dotyczy ona wypowiedzi przewodniczącego TMP Andrzeja Wołkowskiego, która "dobitnie" tłumaczy, czym jest realizowany projekt "Osówko" i stanowi poniekąd odpowiedź także na trzecie postawione pytanie, cytuję:

autor: Wołek, 03.05.2009 r.

(...)5.Osówko w km 78+550 planowana jest jako ostatni etap budowa budowli regulacyjnej przepływu przepuszczająca ok. 60m3/s wody z przepływu o prawdopodobieństwie wystąpienia 1%.

(...)w sumie w bardzo wielkim przybliżeniu można nazwać "zwężkę Veltroniego" "samoregulującym się przeciwpowodziowym suchym zbiornikiem bezzaporowym"... - raczej, to co powstanie powyżej na skutek spiętrzenia - przytrzymania wody.
Oczywiście te uzgodnienia są już miarodajne i nikt nie będzie protestował i jak już pisałem powyżej pkt.5 uzgodnień będzie realizowany w ostateczności.

(...) Jestem przekonany, że będzie dobrze ... choć "trzymamy rękę na pulsie"

 
( zob. źródło )


Czy i jakie będą konsekwencje przyrodnicze przyjętego rozwiązania - to następne pytanie.

Trudno na nie odpowiedzieć bez naukowej ekspertyzy i raportu oddziaływania inwestycji na środowisko. Brak ich jest karygodnym uchybieniem.

Nie ma też dostępnych parametrów technicznych dla przeprowadzenia wyliczeń, na podstawie których można by oceniać ewentualne szkody dla środowiska, choćby szybkości przepływów w rurach przy wyższych stanach wody, mające zasadnicze znaczenie dla możliwości migracji ryb w górę rzeki. Jedyną wielkością, jaką udało się odnaleźć w Internecie, to maksymalna wysokość piętrzenia w Osówku (h1-h2), wynosząca 3,6 m. Szacując na podstawie fotografii średnice rur na 1,5 m (dwie mniejsze) oraz 2,5 m rurę środkową, przy założonym maksymalnym przepływie bezpiecznym, wynoszącym wg. publikacji prasowych 55-60 m3/s i piętrzeniu ok. 3 m, szybkość przepływu w rurach może przekraczać 6 m/s, co jest wartością zdecydowanie za wysoką. Wartości te łatwo mogą ulec zwiększeniu w przypadku zmniejszenia przekroju przepływu na skutek zagłębienia rur w podłożu i częściowym zasypaniu ich podstawy rumowiskiem, deformacji przekroju lub zatkania niesionymi konarami drzew. Ostatni przypadek może stanowić osobny, poważny problem techniczny, kiedy zator utworzy się wewnątrz jednej z rur. Duży niepokój wzbudzają też tworzące się wiry nad wlotami zalanych rur, wskazujące na silne turbulencje podczas przepływu wody. Podobnie jak nadmierna szybkość przepływu, mogą one stanowić barierę dla wędrujących ryb. W związku z tymi argumentami należy przyjąć okresowe gromadzenie się wędrujących ryb w okolicach wylotów z zapory. Stanowić to będzie niewątpliwą pokusę dla kłusowników, a w związku z tym niezbędny wydaje się stały monitoring terenu, którego nie uwzględniono w inwestycji, pomimo niewielkich potrzebnych na jego realizację nakładów.

Tak naprawdę, jakie będą skutki przyrodnicze inwestycji, pokażą dopiero najbliższe lata, o ile znajdą się pieniądze na badania. Nie sądzę jednak, aby lokalne władze były tym zainteresowane.


Szkoda, że wciąż takimi metodami rozwiązuje się problemy dotyczące dobra wspólnego, jakim jest przyroda. Szkoda, bo jak pokazuje wiele przykładów, poprzez społeczne zaangażowanie zainteresowanych osób można uniknąć wielu błędów, w tym tych nieodwracalnych.

Jakie wnioski należy wyciągnąć i jak bronić w takich realiach naszych rzek i całej polskiej przyrody?

Sądzę, że niezbędna jest czujność każdego z nas i społeczny, a w szczególności ten niezrzeszony i niezależny monitoring stanu naszej przyrody oraz zamiarów i poczynań władz. Nas - miłośników przyrody i wędkarstwa - nie da się przekupić, omamić czy zwariować, bo dla władz czy grup interesu "MY" to wszyscy i nikt. Musimy mieć tylko miejsca, gdzie będziemy się mogli informować, wymieniać poglądy i organizować - są takie miejsca na forach, gwarantujemy takie miejsce i my na łamach naszego portalu. Niestety, życie uczy, że zasada ograniczonego zaufania obowiązuje nie tylko na drogach.



Oprac. Ostjan


przypomnienie:
Jeżeli działania na obszarze Natura 2000, mogące znacząco negatywnie oddziaływać na obszar Natura 2000, zostały podjęte bez przeprowadzenia postępowania ocen oddziaływania na środowisko (ooś) lub oceny wpływu na obszary Natura 2000, właściwy organ (np. Regionalna Dyrekcja Ochrony środowiska) może nakazać natychmiastowe wstrzymanie i podjęcie w wyznaczonym terminie niezbędnych czynności w celu przywrócenia poprzedniego stanu danego obszaru, jego części lub chronionych na nim gatunków. (art. 37 ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody).
 





 

 

 




Fot. D. Downarowicz
Oceń artykuł: 
5
Average: 5 (4 votes)
Oceniać mogą tylko zalogowani użytkownicy.

Kategoria: 
Rzeka: 
Miejscowość: 
Autor: