Żeby rzeka była rzeką

Dębosznica to 32-kilometrowa rzeka biorąca swój początek w okolicy wsi Leszczyn. Zanim jej wody łączą się z Błotnicą są zasilane dwoma dopływami. Za Strzebielewem wpada Lędówka, a w Świeciu Kołobrzeskim Lnianka. Po tym co zobaczyłem właśnie w Świeciu Kołobrzeskim uważam, że trzeba jak najszybciej rozpocząć ratowanie tej malowniczej rzeczki, która jeszcze do niedawna była miejscem wypadów pstrągarzy.

Dębosznica w wielu miejscach przestaje istnieć i zamienia się w rów melioracyjny. Ubogie w tlen, „żyzne” wody, przyjazne przede wszystkim roślinności wodnej to nie efekt odprowadzania ścieków przez okolicznych mieszkańców. Paradoksalnie wszystkie wioski położone nad rzeką w gminie Siemyśl zostały kilka lat temu skanalizowane i problem beczkowozów nad jej brzegami zniknął. Powinniśmy oczekiwać raczej poprawy sytuacji.




Moim zdaniem rów w okolicy Świecia Kołobrzeskiego, który kiedyś był korytem rzeki, to efekt nieprzestrzegania przepisów przez właścicieli hodowli pstrągów usytuowanych na Dembosznicy. Pierwsza z nich znajduje się w Siemyślu, a druga w okolicy wsi Głąb. Nie trzeba być fachowcem aby dostrzec tam nieprawidłowości, mimo to nikt z naszego związku się tym nie zajmuje lub nie dostrzega łamania przepisów.

Głównym problemem takich hodowli jest pobieranie większej od dozwolonej ilości wody, co jest szczególnie niebezpieczne w okresie niskich stanów rzeki. W myśl przepisów woda po przepłynięciu przez hodowlę ryb łososiowatych staje się ściekiem, a więc im więcej hodowca jej pobierze, tym więcej zanieczyszczeń odprowadzi. Nie może zresztą przekierowywać do siebie dowolnych ilości wody. Jej maksymalna ilość jest ściśle określona w zezwoleniu, a jej przekroczenie grozi sankcjami. Mimo to wyraźnie widać, że konieczne są częstsze wizyty przy jazach spiętrzających Dębosznicę. Bardzo groźne dla życia rzeki jest „oczyszczanie” basenów hodowlanych polegające na wypłukiwaniu zanieczyszczeń do Dębosznicy. Z informacji wędkarzy wynika, że najprawdopodobniej właśnie osady z basenów pokrywają obecnie dno rzeki poniżej dolnej hodowl. Wystarczy je oddać do analizy.

Najlepszym wskaźnikiem oddziaływania na środowisko obu pstrągarni są wspomnienia mieszkańców Świecia pamiętających rzekę w której kąpały się dzieci, a w trakcie ciągu trociowego nierzadko można było podziwiać metrówki płynące w górę rzeki. Zdaniem tych samych od czasu powstania hodowli zaczęła się jej agonia, co zresztą widać na tytułowym zdjęciu.

Kuriozalnym wręcz posunięciem decydentów naszego związku była zgoda na rozbudowę obu hodowli pomimo ciągłych uchybień obserwowanych i zgłaszanych przez wędkarzy w przeszłości. Dziwi również brak zainteresowania i współpracy wszystkich zarządów okolicznych kół PZW, które powinny wpłynąć na działania okręgu. Ostatnia kontrola z udziałem Społecznej Straży Rybackiej i członków zarządu naszego koła odbyła się trzy lata temu. Najwyraźniej to nie wystarcza.


Wiesiek Skólmowski
Koło Miejskie PZW w Kołobrzegu

Oceń artykuł: 
0
Brak ocen
Oceniać mogą tylko zalogowani użytkownicy.

Kategoria: 
Rzeka: